Przez ostatnie dni spałam po 4-5 h na dobę i praktycznie siedziałam non stop przed laptopem a wszystko po to aby wraz z E. spędzić najbliższe trzy dni na przyjemnościach lub po prostu na nic nie robieniu co także bardzo lubimy. Ja pracuje w głupiej korporacji ale na szczęście zdalnie bo nie wiem jak bym psychicznie wytrzymała widywanie pewnych osób regularnie :/ przysięgam, że żadne pieniądze by mnie nie przekonały aby tam codziennie przychodzić. E. ma dyżury czasem po 60 h więc nie raz naprawdę musimy się „nagimnastykować” aby nasze życie przypominało w miarę normalną egzystencje. W każdym razie E. miał dzisiaj wolne od 9 rano a mnie udało o 2 rano wysłać ostatni projekt więc do końca miesiąca możemy robić co i gdzie chcemy a ja nawet dzisiejszej nocy dałam rade się wyspać! Na początek poszliśmy na obiad do pizzerii, bardzo słoneczny dzień się zapowiadał i wydaje się, że do końca dnia taki właśnie będzie. Zapomniałam umalować oczu i dlatego mam wrażenie, że na żadnym zdjęciu nie wyglądam dobrze. Od pierwszej klasy liceum praktycznie nie wychodzę z domu bez kreski pod oczami, nie jestem zwolenniczką make upu zasadniczo i nie potrafiłabym rano spędzać więcej niż 5 minut na make up, mam ciemną karnacje, nie musiałam nigdy malować rzęs ani chodzić na henny brwi itp. ale korektor i czarna kreska to coś bez czego nie potrafię funkcjonować.





bluzka: american apparel
spódnica: zara
torebka: zara
pierścionki: hm, six
zegarek: marc by marc jacobs
buty: hm